Spotkanie z Fundacją Conrada Hiltona w Nuncjaturze Apostolskiej w Pretorii

Kiedy słyszymy nazwisko „Hilton”, najczęściej myślimy o luksusowych hotelach - pisze do nas Ksiądz Arcybiskup Henryk Jagodziński. 

Tymczasem dla mnie, to przede wszystkim nazwisko człowieka głęboko zakorzenionego w wierze – Conrada Hiltona, który codziennie o godzinie szóstej rano stawał przed ołtarzem na Mszy świętej. Człowieka, który każdą ważną decyzję biznesową powierzał modlitwie i który w testamencie polecił swojej fundacji szczególne wspieranie sióstr zakonnych, bo wiedział, że to one są najbliżej najbiedniejszych. Hilton był gorliwym katolikiem. W biografii z 2009 roku Fundacja Hiltona napisała, że jej założyciel, będąc studentem St. Michael’s College, poznał ks. Julesa Desroches’a, który został jego pierwszym spowiednikiem i powiedział mu: „Connie, jeśli trzy razy dziennie odmówisz Zdrowaś Maryjo i poprosisz św. Józefa: „Módl się za nami”, on zawsze będzie się tobą opiekował.” Biograf Hiltona stwierdził, że „Conrad odmawiał te modlitwy codziennie przez resztę swojego życia”. Conrad Hilton był współzałożycielem inicjatywy National Prayer Breakfast (Narodowego Śniadania Modlitewnego) oraz głównym sponsorem National Conference of Christians and Jews (Narodowej Konferencji Chrześcijan i Żydów). Wierzył także w moc modlitwy w walce z komunizmem. W latach 50. współpracował z autorem Fultonem Ourslerem nad stworzeniem ekumenicznej modlitwy, która kończyła się słowami: „Ameryka wie teraz, że może zniszczyć komunizm i wygrać bitwę o pokój. Nie musimy bać się niczego ani nikogo… poza Bogiem.”Z wielką radością pragnę podzielić się z świadectwem spotkania, które miało miejsce 26 listopada w Nuncjaturze Apostolskiej w Pretorii. Przyjąłem tam delegację Fundacji im. Conrada N. Hiltona, na czele z siostrą Jane Wakahiu LSOSF, pochodzącą z Nigerii. Była to nie tylko uprzejma wizyta kurtuazyjna, ale spotkanie ludzi zjednoczonych jednym pragnieniem: służyć tym, których świat zbyt często pozostawia na marginesie. Już od początku rozmowy dało się odczuć, że przybyli do nas z sercem przepełnionym miłością do Kościoła, szczególnie dla osób konsekrowanych. Ich wizyta w Republice Południowej Afryki miała na celu wzmocnienie współpracy z Konferencją Episkopatu Południowej Afryki (SACBC) oraz dalsze umocnienie życia zakonnego – misji tak bliskiej założycielowi fundacji, Conradowi Hiltonowi. W czasie spotkania siostra Jane przypomniała nam, jak głęboko religijnym człowiekiem był Conrad Hilton. Codzienna Msza Święta o 6 rano – w świecie, który coraz mniej zna smak poświęcenia – była dla niego fundamentem dnia. Każdą decyzję poprzedzał modlitwą. W jego życiu widać było niezwykłe połączenie: ogromny sukces i głęboka pokora. Kiedy o tym mówiłem, uświadomiłem sobie na nowo, że Ewangelia zachęca nas nie tylko do wyrzeczeń, ale przede wszystkim do twórczej miłości wobec świata. Można być człowiekiem majętnym i jednocześnie świętym; można odnieść sukces, a jednocześnie żyć Ewangelią. Hilton, pomysłodawca globalnej sieci hoteli, pozostał zawsze wierny modlitwie i służbie ubogim. To piękny znak dla współczesnego człowieka. W rozmowie przypomniałem również, że to właśnie duch, którym żył Conrad Hilton, jest głęboko zgodny z przesłaniem Fratelli Tutti papieża Franciszka – duch braterstwa i bycia dobrym Samarytaninem w świecie często zranionym i podzielonym. Hilton oddaje tę prawdę swoim życiem: bogactwo nie jest po to, by nim się delektować, ale by nim służyć. Moje serce szczególnie porusza fakt, że Fundacja Hiltona na całym świecie inwestuje w rozwój sióstr zakonnych – poprzez edukację, formację, wsparcie ich misji, ale też troskę o siostry w podeszłym wieku. Sama siostra Jane podkreśliła, że jej pragnieniem jest, aby siostry mogły pozostawać silne duchowo, formowane i odnawiane, by ich powołanie mogło promieniować na kolejne pokolenia. Z ogromną radością usłyszałem, jak siostra Wakahiu mówi o Nuncjaturze jako o „domu Ojca Świętego w Afryce”. Jej słowa o wdzięczności były dla mnie potwierdzeniem, że nasza misja dyplomatyczna jest nie tylko urzędowa, ale przede wszystkim duchowa: towarzyszymy Kościołowi w regionie, wspierając, słuchając i budując mosty. Po zakończeniu naszych rozmów delegacja udała się do siedziby SACBC. Tam kontynuowano dialog z sekretarzem Konferencji i koordynatorami różnych dzieł. Wspólnie podjęto refleksję nad tym, jak jeszcze skuteczniej wspierać życie zakonne i rozwijać współpracę między biskupami a Fundacją. Był to moment bardzo znaczący – jak dotknięcie żywego Kościoła, który oddycha nadzieją. To właśnie dzięki takim spotkaniom rodzą się inicjatywy, które później prowadzą do przemiany życia tysięcy ludzi w Afryce. Gdy rozmawialiśmy, wspominaliśmy również niedawne spotkanie Fundacji z papieżem Franciszkiem, 22 stycznia 2025 roku i Ojcem św. Leonem XIV w lipcu b.r. Ojciec Święty tak pięknie podkreślił wtedy, że Kościół potrzebuje kobiet konsekrowanych – ich wrażliwości, ich odwagi i ich służby najuboższym. W swoich słowach papież wskazał na istotę współczucia: nie chodzi o wrzucenie monety bez spojrzenia bliźniemu w oczy, ale o bliskość, o bycie przy człowieku. Tak właśnie działają siostry zakonne – w duchu prostym, pokornym, a jednocześnie pełnym mocy. Słuchając historii działalności Fundacji, czułem ogromny pokój. To, co Conrad Hilton zasiał modlitwą i wiarą, przynosi dziś owoce w ponad 160 krajach. To setki tysięcy istnień ludzkich, do których dociera miłość Kościoła. To dzieci uczące się czytać, kobiety odzyskujące godność, osoby dotknięte handlem ludźmi, które otrzymują nową szansę. To jest właśnie Ewangelia w działaniu. Kiedy odprowadzałem delegację do wyjścia, byłem wdzięczny Bogu za ten dzień. Za ludzi, którzy z pasją i wiarą niosą światło tam, gdzie panuje ciemność. Za siostry zakonne, które są prawdziwymi skarbami Kościoła. Za Fundację, która z profesjonalizmem, ale przede wszystkim z sercem wspiera najbardziej potrzebujących. Jestem głęboko przekonany, że ta współpraca będzie dalej owocować. W Afryce, gdzie Kościół jest młody, żywy i dynamiczny, mamy ogromne pole do działania. A razem możemy naprawdę wiele uczynić – nie „dla siebie”, lecz dla innych. Niech Pan prowadzi nas, abyśmy zawsze umieli pochylać się z miłością nad tymi, którzy zostali zapomniani. Bo tylko służba rodzi prawdziwą radość.

✠ Henryk M. Jagodziński
NUNCJUSZ APOSTOLSKI W RPA, LESOTHO, NAMIBII, ESWATINI i BOTSWANIE

Pretoria, dnia 28 listopada 2025 r.