Bp Jan Piotrowski spotkał się z polskimi misjonarzami w Nuncjaturze

Przedostatni dzień wizyty Księdza Biskupa Jana Piotrowskiego w Republice Południowej Afryki stał się wyjątkowym zwieńczeniem całego pobytu. Był to dzień szczególnego spotkania z polskimi misjonarzami – kapłanami, siostrami zakonnymi i osobami od lat oddającymi swoje życie służbie Ewangelii na południu Afryki. Spotkanie przebiegało w atmosferze wdzięczności, braterskiej jedności i radości płynącej ze wspólnego doświadczenia Kościoła.

Zanim jednak wszyscy zgromadzili się na wspólnej Eucharystii, goście odwiedzili Regionalne Seminarium Duchowne pw. św. Jana Vianneya w Pretorii. Po seminarium oprowadził ich jego rektor, ks. dr Wellington Ncedo Siwundla, który przybliżył historię tej ważnej dla Kościoła w południowej Afryce instytucji.

Obecnie w seminarium formuje się 83 alumnów pochodzących nie tylko z Republiki Południowej Afryki, ale również z Botswany i Eswatini. Choć budynki mogą pomieścić nawet 150 kleryków, pandemia COVID-19 spowodowała chwilowy spadek liczby powołań. Tym bardziej cieszy fakt, że od trzech lat obserwowany jest systematyczny wzrost liczby kandydatów do kapłaństwa, co jest znakiem nadziei dla Kościoła w tym regionie świata.

Historia seminarium jest świadectwem dojrzewania Kościoła lokalnego. Jeszcze do 1922 roku w Republice Południowej Afryki nie kształcono rodzimych kapłanów. Przełom przyniosły papieskie dokumenty Maximum Illud papieża Benedykta XV oraz Ad Catholicum Sacerdotium papieża Piusa XI, które podkreślały konieczność tworzenia seminariów dla miejscowego duchowieństwa. Dzięki staraniom delegata apostolskiego, J.E. abpa Bernarda Jordana Gijlswijka, oraz południowoafrykańskich biskupów wybrano Pretorię na siedzibę narodowego seminarium.

Przez kolejne dziesięciolecia seminarium rozwijało się zarówno pod względem naukowym, jak i formacyjnym. Wprowadzono studia zakończone tytułem Bachelor of Sacred Theology, a po Soborze Watykańskim II stopniowo odchodzono od dawnych, bardzo surowych zasad życia seminaryjnego. Szczególnie ważnym momentem było otwarcie seminarium dla wszystkich kandydatów bez względu na kolor skóry. W czasach apartheidu było to świadectwo odwagi i wierności Ewangelii, która nie zna podziałów rasowych. Dziś wszyscy alumni pochodzą z lokalnych wspólnot afrykańskich, a formacja – zgodnie z adhortacją Pastores dabo vobis św. Jana Pawła II – obejmuje cztery podstawowe wymiary: ludzki, duchowy, intelektualny i pastoralny. Od 2008 roku, po połączeniu Seminariów św. Piotra i św. Jana Vianneya, funkcjonuje jedna wspólna uczelnia formująca przyszłych kapłanów dla całego regionu.

Centralnym punktem dnia było spotkanie polskich misjonarzy, które rozpoczęła uroczysta Msza Święta pod przewodnictwem Księdza Biskupa Jana Piotrowskiego. Szczególnym znakiem łączności z Kościołem powszechnym był historyczny ornat, w którym biskup przewodniczył Eucharystii. Jest to ten sam ornat, którego używał św. Jan Paweł II podczas swojej pielgrzymki do Republiki Południowej Afryki w 1995 roku.

Przy ołtarzu zgromadzili się przedstawiciele wielu wspólnot misyjnych. Obecni byli ojcowie werbiści, księża sercanie, członkowie Koinonii św. Jana Chrzciciela, kapłani fideidonum z diecezji łowickiej i płockiej, a także siostry ze Zgromadzenia Sióstr Służebniczek Starowiejskich oraz Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego. Każdy z nich przybył z innego miejsca posługi, niosąc własne doświadczenie pracy misyjnej, lecz wszystkich łączyło jedno powołanie – głoszenie Chrystusa.

W swojej homilii Ksiądz Biskup nawiązał do wspomnienia liturgicznego błogosławionej Marii Teresy Ledóchowskiej, obchodzonego wczoraj, w Kościele w Polsce. Przypomniał postać kobiety, która choć nigdy nie postawiła stopy na afrykańskiej ziemi, została nazwana „Matką Afryki”. Jej życie było nieustannym świadectwem troski o misje. Poprzez publikacje, odczyty, czasopisma, kalendarze misyjne oraz niezmordowane budzenie ducha misyjnego w Europie wspierała tych, którzy głosili Ewangelię na Czarnym Lądzie. Papież św. Paweł VI podczas jej beatyfikacji podkreślił, że wyprzedziła swoją epokę, otwierając drogę apostolstwu kobiet i rozpalając w sercach wielu ludzi miłość do misji.

Rozważając Ewangelię o wielkim żniwie i nielicznych robotnikach (Mt 9, 37–38), Ksiądz Biskup podkreślił, że misje nie są miejscem szukania sukcesów, lecz przestrzenią wiernego głoszenia Chrystusa. Przywołał słowa przypisywane bł. Marii Teresie Ledóchowskiej, że Ewangelia nie zna pojęcia sukcesu – zna natomiast wierność. To właśnie ona jest prawdziwą miarą misyjnej posługi.

Pozwolę sobie w tym miejscu na krótką dygresję dotyczącą bł. Marii Teresy Ledóchowskiej, ponieważ to z jej działalnością wiąże się historia Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej w Republice Południowej Afryki. Afrykańska Częstochowa została założona przez trapistów w 1888 roku. Wśród pierwszych misjonarzy było również kilku Polaków. Misję nazwano „Częstochowa”, ponieważ przełożony trapistów, opat Francis Pfanner, otrzymał od bł. Marii Teresy Ledóchowskiej środki na zakup znajdującej się w tym miejscu farmy oraz obraz Matki Bożej Częstochowskiej. W tamtym czasie błogosławiona aktywnie wspierała misje w Afryce. Z biegiem lat, ze względu na trudności z wymową polskiej nazwy, została ona uproszczona. Dziś misja nosi nazwę Centocow i znajduje się w diecezji Umzimkulu, u podnóża Gór Smoczych.

Nawiązując do nauczania Ojca Świętego Leona XIV, biskup zaznaczył, że wszelkie dzieło ewangelizacji musi być budowane na Chrystusie. Tylko wtedy przynosi trwałe owoce. Jeżeli zabraknie tego fundamentu, nawet największe przedsięwzięcia mogą utracić swój właściwy kierunek.

Biskup Jan podzielił się także osobistymi wspomnieniami ze swojej wieloletniej posługi misyjnej w Ludowej Republice Konga. Z wielkim wzruszeniem wspominał czasy, gdy w tym kraju pracowało jednocześnie kilkudziesięciu kapłanów diecezji tarnowskiej. Przywołał również słowa biskupa Jerzego Ablewicza, który często powtarzał, że misjonarzy trzeba szanować i wspierać. Niestety, nie zawsze spotykają się oni z pełnym zrozumieniem we własnej ojczyźnie. Tym bardziej ważne jest, aby Kościół pamiętał o swoich misjonarzach, otaczał ich modlitwą i troską.

Szczególnie poruszające były przytoczone słowa jednego z kapłanów, który powiedział, że jeśli misjonarz czuje się samotny, oznacza to, że jeszcze uczymy się być Kościołem. Zdanie to głęboko zapadło w pamięć uczestników spotkania. Misje są przecież wspólnym dziełem całego Kościoła, a każdy ochrzczony ma w nim swoje miejsce – czy to przez wyjazd na misje, modlitwę, ofiarę czy zwyczajne zainteresowanie losem tych, którzy pracują tysiące kilometrów od rodzinnego domu.

Ksiądz Biskup zachęcał misjonarzy, aby podczas pobytów w Polsce odwiedzali Komisję Episkopatu Polski ds. Misji i dzielili się swoim doświadczeniem, ponieważ ta komisja powstała właśnie dlatego, aby misjonarze nie czuli się sami. Podkreślał, że powołanie misyjne jest jedną z najpiękniejszych dróg służby Kościołowi, ponieważ nieustannie uczy pokory, otwartości i odkrywania Boga obecnego w drugim człowieku. Sam przyznał, że każda kolejna podróż do Afryki pozwala mu poznawać nowe kultury, zwyczaje i ludzi, którzy ubogacają jego własną wiarę.

Na zakończenie Eucharystii, odpowiadając na słowa podziękowania skierowane ze strony Księdza Biskupa, wyraziłem wdzięczność za jego obecność oraz za czas poświęcony misjonarzom. Przypomniałem również, że Nuncjatura Apostolska jest domem Ojca Świętego, którego drzwi pozostają zawsze otwarte, szczególnie dla misjonarzy. Każdy z nich jest tam mile widzianym gościem i zawsze może liczyć na życzliwe przyjęcie.

Po Mszy Świętej wszyscy zasiedli do wspólnego stołu. Był to czas prostych rozmów, serdecznych uśmiechów i dzielenia się doświadczeniami codziennej posługi. Wspólny posiłek stał się przedłużeniem Eucharystii – miejscem budowania więzi, wzajemnego umacniania się i odkrywania, że mimo różnorodności miejsc, zgromadzeń i zadań wszyscy tworzą jedną rodzinę misyjną.

To spotkanie pozostawiło w sercach uczestników głębokie przekonanie, że Kościół naprawdę żyje tam, gdzie ludzie potrafią być razem – modlić się, słuchać siebie nawzajem i dzielić się nadzieją. Misjonarze, którzy często na co dzień pracują daleko od siebie, mogli choć na chwilę poczuć, że nie są sami. Towarzyszy im modlitwa Kościoła w Polsce, pamięć wiernych oraz wdzięczność tych, do których zostali posłani.

Gdy nadszedł czas pożegnania, trudno było nie odczuć wzruszenia. Wiele uścisków dłoni, serdecznych rozmów i zapewnień o modlitwie pokazało, że misyjne więzi nie kończą się wraz z zakończeniem spotkania. Pozostają w sercach i prowadzą dalej, ku kolejnym miejscom posługi. Każdy wracał do swojej codzienności z nową nadzieją i umocnieniem, niosąc ze sobą świadomość, że choć drogi misyjne prowadzą przez różne zakątki świata, wszystkie spotykają się u stóp jednego Mistrza. A tam, gdzie jest Chrystus, nigdy nie brakuje światła, odwagi i nadziei na nowe żniwo.

✠ Henryk M. Jagodziński
NUNCJUSZ APOSTOLSKI W RPA, LESOTHO, NAMIBII, ESWATINI i BOTSWANIE

Johannesburg, dnia 7 lipca 2026 r.