Abp Henryk Jagodziński we Włoszczowie: Prawdziwa miłość Ojczyzny wyrasta z przykazania miłości bliźniego

W niedzielę, 6 września 2026 r. miała miejsce uroczystość wprowadzenia do parafii Wniebowzięcia NMP we Włoszczowie relikwii św. Andrzeja Boboli. Mszy św. przewodniczył Ksiądz Arcybiskup Henryk Jagodziński, Nuncjusz Apostolski w RPA.

Całość rozpoczęła się na cmentarzu parafialnym od modlitwy nad grobami poległych żołnierzy, którą poprowadził ks. proboszcz dr Marcin Rokita. Następnie procesyjnie wraz z relikwiami i obrazem świętego, w akompaniamencie młodzieżowej orkiestry, przeszliśmy do kościoła. Tam dokonało się poświęcenie obrazu.

Uroczystość wprowadzenia relikwii św. Andrzeja Boboli odbyła się 6 września 2026 roku w parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny we Włoszczowie. W homilii wygłoszonej podczas Mszy św. nuncjusz apostolski podkreślił historyczne znaczenie wydarzenia dla miejscowej wspólnoty.

- Dzisiejszy dzień zapisuje się szczególną kartą w historii parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny we Włoszczowie. Oto zostają uroczyście wprowadzone do tej świątyni relikwie św. Andrzeja Boboli – kapłana, jezuity, misjonarza, męczennika i Patrona Polski – mówił w homilii abp Henryk Jagodziński.

Nie tylko pamiątka, ale znak

Jak zaznaczył hierarcha, relikwie świętego nie powinny być traktowane wyłącznie jako pamiątka po postaci historycznej. Mają przypominać o żywej więzi Kościoła ze świętymi i wskazywać na ich duchowe dziedzictwo. - Relikwie nie są jedynie pamiątką po wielkim człowieku. Są znakiem, że święci należą do żywego Kościoła, modlą się za nami i prowadzą nas ku Chrystusowi – podkreślił.

Odwołując się do życiorysu Boboli, przypomniał, że przyszły patron Polski żył w czasach wojen, konfliktów i napięć religijnych. Urodzony w 1591 roku w Strachocinie, kształcił się w kolegium jezuickim w Braniewie, a następnie wstąpił do Towarzystwa Jezusowego w Wilnie. W 1622 roku przyjął święcenia kapłańskie. Pracował m.in. w Wilnie, Bobrujsku, Płocku, Warszawie, Łomży i Pińsku. Szczególną działalność misyjną prowadził na Polesiu, gdzie katechizował, udzielał sakramentów i głosił kazania.

Nikt z nas nie jest skazany na swoje słabości

W homilii zwrócono również uwagę na mniej idealizowany obraz świętego. Andrzej Bobola miał być człowiekiem o trudnym charakterze – porywczym, upartym i niecierpliwym. Według kaznodziei właśnie ta część jego biografii niesie ważną lekcję dla współczesnych wiernych.

- Nie urodził się jednak świętym. Miał trudny charakter. Bywał porywczy, uparty, niecierpliwy i zapalczywy – przypomniał nuncjusz. Jednocześnie podkreślił, że Bobola potrafił pracować nad sobą i pozwalał, by wiara przemieniała jego życie. - Jego porywczość stawała się gorliwością, upór – wytrwałością, a odwaga – gotowością do całkowitego poświęcenia się Bogu – mówił.

Z tej historii wyprowadził przesłanie dotyczące również współczesnych rodzin i wspólnot. - Nikt z nas nie jest skazany na swoje słabości. Człowiek może się zmienić. Rodzina może się odrodzić. Parafia może odnowić swoją gorliwość, a naród może odnaleźć duchową jedność – zaznaczył abp Jagodziński.

„Słysząc głos Pana, serc nie zatwardzajcie”

Jednym z głównych tematów homilii było wezwanie zaczerpnięte z Psalmu: „Słysząc głos Pana, serc nie zatwardzajcie”. Kaznodzieja przestrzegał przed sytuacją, w której religijne deklaracje nie przekładają się na codzienne postępowanie.

- Można przychodzić do kościoła, a jednocześnie pozostawać obojętnym na krzywdę drugiego człowieka. Można deklarować przywiązanie do wiary i Ojczyzny, a równocześnie zatwardzać serce przez pychę, gniew, pogardę i brak przebaczenia” – powiedział nuncjusz. Wskazywał przy tym na potrzebę odpowiedzialności za drugiego człowieka. Odwołując się do Ewangelii, przypomniał, że chrześcijańskie upomnienie powinno służyć dobru, a nie poniżeniu.

- Chrystus nie pozwala nam pozostawać obojętnymi wobec zła, ale nakazuje działać z roztropnością, dyskrecją i miłością, aby człowieka pozyskać, a nie upokorzyć – podkreślił.

Patriotyzm bez nienawiści

Znaczną część homilii poświęcono także patriotyzmowi. Postać św. Andrzeja Boboli została przedstawiona jako przykład miłości do Ojczyzny zakorzenionej w wierze, ale pozbawionej pogardy wobec innych.

- Patriotyzm chrześcijański nie jest nienawiścią do innych narodów ani pogardą wobec ludzi innej kultury czy religii – zaznaczył nuncjusz.

Jak dodał, miłość do Polski powinna wyrażać się przede wszystkim w trosce o dobro wspólne, uczciwej pracy, odpowiedzialności za słabszych oraz przekazywaniu kolejnym pokoleniom pamięci o historii, języku, kulturze i dziedzictwie chrześcijańskim.

- Nie można mówić, że kocha się Polskę, a równocześnie gardzić konkretnym człowiekiem. Nie można budować dobra Ojczyzny na kłamstwie, egoizmie i wzajemnej nienawiści – mówił.

Męczeństwo i niezwykłe losy relikwii

Andrzej Bobola poniósł śmierć męczeńską 16 maja 1657 roku. Został schwytany przez Kozaków i poddany torturom. Jak przypomniano podczas uroczystości, mimo żądania wyrzeczenia się wiary pozostał wierny Chrystusowi.

Losy jego relikwii również stały się częścią historii Polski. Z Pińska trafiły przez Połock i Moskwę, następnie przez Odessę i Konstantynopol do Rzymu. W 1920 roku, w czasie wojny polsko-bolszewickiej, modlono się za wstawiennictwem św. Andrzeja o ocalenie Warszawy. Po kanonizacji w 1938 roku jego ciało powróciło do Polski.

- Dzieje tych relikwii przypominają losy naszej Ojczyzny: dzielonej, ograbianej i skazywanej na zapomnienie, a jednak powracającej do życia dzięki wierze, kulturze, rodzinie oraz odwadze swoich synów i córek – mówił nuncjusz.

Patron na „trudne czasy”

W homilii św. Andrzej Bobola został przedstawiony jako patron szczególnie potrzebny w czasach podziałów, kryzysów wartości i napięć społecznych. - Dlatego Polska nadal potrzebuje św. Andrzeja Boboli. Potrzebuje jego wiary, gorliwości, odwagi i wierności – podkreślił kaznodzieja. Jednocześnie zaznaczył, że świadectwo patrona Polski nie sprowadza się wyłącznie do obrony własnych przekonań. Równie ważny jest sposób, w jaki człowiek przekazuje prawdę innym.

Nie wystarczy mieć rację – trzeba jeszcze umieć przekazywać prawdę z miłością. Nie wystarczy bronić wartości – trzeba to czynić bez poniżania człowieka – powiedział abp Jagodziński.

Wprowadzenie relikwii do włoszczowskiej świątyni ma być nie tylko wydarzeniem religijnym, ale również zobowiązaniem dla miejscowej wspólnoty. Świątynia ma stać się miejscem szczególnej modlitwy za Polskę, Kościół, rodziny, dzieci i młodzież oraz osoby odpowiedzialne za życie publiczne. - Niech przychodzą tutaj ludzie potrzebujący odwagi, pokoju serca i umocnienia w wierze – zaapelował nuncjusz.

Na zakończenie homilii wezwał wiernych do modlitwy za wstawiennictwem św. Andrzeja Boboli – o pokój, jedność i odwagę w dawaniu świadectwa. - Pomóż nam zwyciężać nienawiść miłością, kłamstwo prawdą, egoizm służbą, a zwątpienie chrześcijańską nadzieją  – modlił się abp Jagodziński.

Na zakończenie Mszy św. była okazja do oddania czci relikwiom św. Andrzeja Boboli.

xmhas

>> Fotorelacja